Najlepsze zdjęcia rodzinne powstają wtedy, kiedy nikt nie patrzy w obiektyw. To jest cała tajemnica i jednocześnie powód, dla którego sesja z dziećmi wygląda zupełnie inaczej, niż większość rodziców się spodziewa.
Jak wyglądają zdjęcia z dziećmi
Nie ustawiam dzieci i nie proszę ich, żeby się uśmiechnęły, bo jedno i drugie daje ten sam wymuszony grymas na wszystkich kadrach. Zamiast tego dajemy im zajęcie: zbieranie kasztanów, bieganie, zabawa z rodzicem, a ja chodzę obok i fotografuję. Zdjęcia, na których cała rodzina patrzy w obiektyw, też będą, tylko robimy je szybko, na początku, kiedy dzieci mają jeszcze cierpliwość.
Z małymi dziećmi liczę się z tym, że sesja może potrwać krócej, niż planowaliśmy, i to jest w porządku. Wolę dziesięć dobrych kadrów niż godzinę walki. Najgorsza pora to ta tuż przed drzemką albo posiłkiem, więc warto powiedzieć mi o rytmie dnia dziecka przy ustalaniu godziny.
Plener, wnętrze czy dom
Plener wokół Zielonej Góry sprawdza się przy dzieciach w wieku przedszkolnym i starszych, które mają gdzie biegać. Dom klientów jest najlepszym miejscem przy niemowlętach i rocznych dzieciach: znane otoczenie, własne zabawki, możliwość przewinięcia i nakarmienia bez wyprawy. Wnętrze studyjne daje kontrolę nad światłem i sprawdza się zimą, kiedy plener oznacza dwadzieścia minut zdjęć przed zmierzchem.
Jesienią najładniejsze światło mamy około godziny przed zachodem słońca, co przy dzieciach oznacza często kompromis z porą kolacji. Miejsce ustalamy przed sesją, razem z planem zapasowym na wypadek deszczu.
Jak ubrać rodzinę na sesję
Wspólna paleta kolorów zamiast identycznych ubrań, bo trzy odcienie tej samej barwy wyglądają spójnie, a cztery takie same koszule wyglądają jak mundurki. Bez dużych napisów i logo, bo oko widza idzie do nich, zanim dotrze do twarzy. Bez drobnych wzorów w kratkę i pasków, które na zdjęciu potrafią migotać.
Warstwy sprawdzają się najlepiej: sweter, koszula, kurtka. Można coś zdjąć i zdjęcia od razu wyglądają inaczej, bez zmiany miejsca. Dzieciom weź zapasowy zestaw, bo przy plenerze to nie jest ostrożność, tylko doświadczenie.
Kiedy najlepiej umówić sesję
Jesień jest technicznie najlepszą porą na plener rodzinny: miękkie światło, kolor tła i temperatura, przy której dzieci wytrzymują dłużej niż kwadrans. Wiosną i latem najlepsze godziny to wczesny ranek, co przy dzieciach bywa łatwiejsze niż wieczór, bo późnym popołudniem sesja konkuruje z kolacją i zmęczeniem. Zimą plener oznacza dwadzieścia minut zdjęć przed zmierzchem, więc w tych miesiącach proponuję wnętrze albo dom. Pora roku zmienia tu więcej niż przy sesji dorosłych, bo o tym, ile sesja potrwa, decyduje cierpliwość dziecka, a nie plan.
Jeśli zdjęcia mają trafić na konkretną datę, na przykład na prezent, powiedz o tym przy rezerwacji, bo wtedy inaczej rozkładam obróbkę. Nie robię za to sesji z dekoracjami wypożyczonymi na jeden dzień i z tłem, które znika po tygodniu. Wolę wnętrze, w którym rodzina naprawdę mieszka, albo plener, w którym i tak bywacie, bo za rok to właśnie po tym poznacie, kiedy i gdzie te zdjęcia powstały. Kosztuje to trochę więcej namysłu przy wyborze miejsca, a oszczędza rozczarowania przy oglądaniu.
Najczęstsze pytania
Ile trwa sesja rodzinna?
Przy małych dzieciach zwykle krócej, niż zakładają rodzice, i to jest w porządku. Dokładny czas i cenę ustalamy przy rezerwacji.
Jak się ubrać na sesję rodzinną?
Wspólna paleta kolorów zamiast identycznych ubrań, bez napisów i drobnych wzorów, warstwy zamiast jednej rzeczy. Dzieciom zapasowy zestaw.
Co jeśli dziecko nie będzie chciało współpracować?
To normalne i wliczone w sposób, w jaki pracuję. Nie ustawiam dzieci, tylko daję im zajęcie i fotografuję obok.
Czy robisz sesje rodzinne w domu?
Tak. Przy niemowlętach i rocznych dzieciach dom jest zwykle lepszym wyborem niż plener.
O jakiej porze roku najlepiej zrobić sesję rodzinną?
Jesień daje najlepsze światło i temperaturę, przy której dzieci wytrzymują najdłużej. Zimą proponuję wnętrze albo dom, bo plener to wtedy dwadzieścia minut zdjęć przed zmierzchem.
Umów sesję rodzinną
Napisz, ile masz dzieci i w jakim wieku. To pierwsza rzecz, która decyduje o miejscu i porze sesji. Jeśli macie w rodzinie kogoś, kto nie znosi zdjęć, też o tym napisz, bo zwykle da się to obejść.